W ubiegłą sobotę przy Kościerskiej zapowiadał się mecz na szczycie w elicie „Grupy Północnej”. Grała druga z trzecią drużyną poprzedniej edycji Pomorskiej Ligi Juniorów. Jeśli ktoś liczył na wysoki poziom, to się mocno rozczarował. Całe spotkanie było jednostronnym widowiskiem, w którym dominowała jedna drużyna. Była to Arka Gdynia. Biało-czarni byli tylko tłem dla żółto-niebieskich i nie byli w stanie przeciwstawić się silnemu przeciwnikowi. Przetrzebiona kontuzjami Olivia była łatwym łupem do zdobycia. Po kompromitacji w Lęborku drużyna nie zdążyła się jeszcze pozbierać. Trener Jacek Zygało miał do dyspozycji zaledwie „goła jedenastkę”. Pozostali albo byli kontuzjowani, albo nie byli powołani na mecz ze względów pozasportowych. Do gry trener był zmuszony desygnować nowicjuszy, którzy wcześniej nie mieli okazji zebrać ligowego doświadczenia. Do tego doszedł poważny kryzys, który dopadł drużynę, więc każdy inny wynik niż porażka gospodarzy, był marzeniem niepoprawnych optymistów.
Pierwsze minuty potwierdziły, że w tym spotkaniu biało-czarni będą chcieli jedynie uniknąć kolejnej kompromitacji. W bieżącym sezonie żółto-niebiescy mierzą w tytuł mistrzowski i nie mieli zamiaru stosować taryfy ulgowej dla przeciwnika. Od początku zepchnęli gospodarzy do głębokiej defensywy. Już w 4 minucie pozbawili złudzeń drużynę biało-czarnych, kto jest lepszym zespołem na tym etapie rozgrywek. Objęli szybkie prowadzenie po błędzie w obronie. Trener Arki jest obecnie Sebastian Czajka, który do niedawna prowadził jeszcze...Lechię Gdańsk. W czerwcu br. jego poprzednia drużyna odniosła również zwycięstwo w Oliwie, które w końcowym bilansie zadecydowało o triumfie w ligowych rozgrywkach i możliwości wyjazdu na mistrzostwa Polski rocznika 1995 (Lechia zajęła ostatecznie trzecie miejsce). Po zakończeniu sezonu trener Czajka odszedł do Gdyni. Powracając do meczu, to zespół Arki prezentował się lepiej w każdej formacji. Biało-czarni próbowali nadrobić braki w wyszkoleniu ambicją, ale to było zbyt mało na gdyński team. Do przerwy oliwianie jeszcze się trzymali z wynikiem (stracili tylko dwie bramki). Drugie 40 minut, to już absolutna dominacja arkowców, którzy strzelili kolejne cztery gole. Mogło paść ich znacznie więcej, ale napastnicy z Gdyni seryjnie marnowali dobre okazje lub świetnie bronił Krzysztof Olczak. Na bramce mecz rozpoczął Kamil Toporski, ale kibice zdążyli się już przyzwyczaić do manewru trenera, który z konieczności, w końcówce daje pograć Kamilowi w ataku. Toporski pod koniec spotkania miał jedyną 100 proc. sytuację w meczu do zdobycia honorowej bramki. Niestety nie wykorzystał jej, a drużyna po raz kolejny zaliczyła wysoką porażkę.
Kolejne spotkanie oliwianie rozegrają na wyjeździe w Pucku. Dzień wcześniej wyjadą na mini-zgrupowanie do Luzina. Pobyt na Kaszubach ma na celu zintegrowanie zespołu i przywrócenie wiary we własne, niemałe umiejętności. Zbiórka uczestników na dworcu we Wrzeszczu 26 września o 9.20 (wyjazd kolejką SKM o 9.37). Prosto z Luzina drużyna pojedzie busem na mecz ligowy z Zatoką (łączny koszt przejazdu wynosi 25 zł od osoby). Początek spotkania 27 września o 11.
Olivia – Arka Gdynia 0:6 (0:2)
Skład: Toporski – Kowalewski, Narloch, Skrzyński, Wons - Raczkowski, Jakowski, Umański, Grosz - Janukowicz, Kugiel oraz Olczak.
Olivian |