Z dużymi obawami biało-czarni jechali na kolejny mecz ligowy do Kowal. Po słabym występie tydzień wcześniej z Gedanią, zaniepokojenie kibiców o końcowy wynik było jak najbardziej uzasadnione.
Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego trener Maciej Duraś przeprowadził z zawodnikami męska rozmowę. Poskutkowało. Oliwianie na grząskim boisku od początku zagrali zespołowo i z pasją. Konstruowali kombinacyjne akcje, wymieniając niezliczoną ilość podań. Pomimo olbrzymiej przewagi gości, to gospodarze otworzyli wynik spotkania. Nieuwagę obrońców Olivii wykorzystał napastnik z Kowal i po jednej z nielicznych kontr w wykonaniu swojej drużyny, wyprowadził ją na prowadzenie w tym meczu.
Biało-czarni tym faktem zupełnie się nie przejęli i konsekwentnie budowali kolejne akcje ofensywne. Chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy dopięli swego. Marcysia Zawadzka zakończyła celnym strzałem ładną akcję całej drużyny. Olivia grała coraz lepiej i kolejne bramki były tylko kwestią czasu. To był dzień Marcysi – jedynaczki w oliwskim zespole. Z chirurgiczną precyzją zdobywała następne bramki. Oliwianie objęli prowadzenie i nadal grali bardzo ofensywnie. Jednak taka gra sprawiła, że obrońcy gości zapuścili się głęboko w strefę obronną gospodarzy. Wykorzystał to ponownie napastnik GKS Kowale, który mając więcej swobody w napadzie doprowadził do remisu. Na szczęście Olivia miała w swoich szeregach Marcysię, która trafiła jeszcze dwukrotnie do siatki przeciwnika.
Po chwilowym spadku formy biało-czarni znowu wrócili na właściwy tor. W najbliższy weekend kolejny mecz ligowy, tym razem do Oliwy przyjeżdża drużyna Orła Trąbki Wielkie. Każdy inny wynik niż zwycięstwo gospodarzy będzie wielką sensacją. Nadal pierwsza „trójka” na koniec rundy jesiennej dla biało-czarnych jest realna.
GKS Kowale – Olivia 2:4 (1:0)
Bramki: Zawadzka 4.
Skład: Wasillewski-Boksan, Wodziński, Galuhn-Zawadzka, Matejek, Matyjas-Łachiński oraz Wasiak, Mentelowski, Kalich, Brukwicki, Markowski
Olivian |